loadingimg

Wczytuję dane...
Zaparzanie herbaty - cz.II - procedury i zasady parzenia (czarna, zielona, biała, czerwona)

Zaparzanie herbaty – cz.II – procedury

Jak wspomnieliśmy już prędzej, procedury zaparzania herbat różnią się w zależności od rodzaju samej herbaty. Przedstawimy więc poniżej ogólne, ramowe zasady przygotowywania dobrego naparu w odniesieniu do poszczególnych typów herbat.

 

Zaparzanie herbaty czarnej

 

 Procedura parzenia czarnej herbaty może nam najbardziej przypominać to, co pamiętamy z polskiej „tradycji” końca dwudziestego wieku. W istocie parzone w naszych domach były wówczas niemal wyłącznie herbaty czarne, jednak nikt nie przejmował się zbytnio tym, jak to się powinno robić. Ot, zalewano w szklance wrzątkiem ekspresówki albo marnej na ogół jakości herbaty sypkie i po odczekaniu kilku minut słodzono, czasem dodawano cytrynę i przystępowano do popijania. To nawet nie był błąd, bo tego rodzaju i tej jakości herbaty spokojnie można było tak traktować. Pamiętam również ze swojego rodzinnego domu, że czasem zalewano kilka ekspresówek albo większą ilość liściastego suszu w małym metalowym dzbaneczku (imbryku) i w ten sposób otrzymywano tak zwaną esencję, którą potem traktowano przez dzień lub dwa, jako swoisty herbaciany koncentrat. No, można było i tak (cóż, przyznać muszę, że z rozrzewnieniem i tęsknotą to wspominam – któż nie chciałby się cofnąć w czasie po to tylko choćby, by być o ileś tam lat młodszym). No, ale to było kiedyś i nie do końca tak, jak powinno być. Jak więc należy parzyć czarną herbatę?

 

No, przede wszystkim niespiesznie, z zachowaniem pewnej estymy i z minimalną choćby świadomością ceremonii. Głupoty, powiadasz? Jasne, niby smak od tego nie zależy, ale przyjemność z przygotowania i picia herbaty już tak. A o to także chodzi. Dobra, co do najistotniejszych parametrów. Najpierw ilość suszu. Generalnie przyjmujemy, że aby zaparzyć wyśmienitą herbatę, musimy użyć między połową, a jedną całą łyżeczką suszu na każdą typową filiżankę herbaty (ok. 200 ml) z tym, że jeśli parzymy herbatę w dzbanku na raz na kilka filiżanek, to dodajemy jeszcze jedną łyżeczkę na cały dzbanek. Co do wagi, to przyjąć można, że gdy mówimy o łyżeczce, mamy na myśli około 2,5 grama suszu (nie zawsze jest to porównanie prawidłowe, bo niektóre herbaty, z racji ciasnego uformowania liści, mają większy ciężar właściwy, a inne, bardzo luźno skręcane, mają ów ciężar dużo niższy, niż przeciętna – koniec końców wyznacznikiem jest ciężar, nie ilość łyżeczek, a nabierane doświadczenie wnet o przeliczniku pozwoli nam zapomnieć).  

 

Czarną herbatę zaparzamy wrzątkiem (oczywiście najlepiej będącym w fazie białego wrzeniapatrz cz.I). Fakt ten sprawia, że czarne herbaty są łatwe w przygotowaniu – nie trzeba tu żadnych termometrów, wsłuchiwania się w czajnik, pomiaru czasu podgrzewania czy studzenia wody ani żadnej innej metody kontroli temperatury. Dobrze jest jedynie, jeśli samo naczynie nie jest zbyt zimne (a najlepiej, jeśli jest nieco podgrzane), bo wtedy nie zakłóci nam temperatury parzenia.

 

Typowy czas zaparzania czarnej herbaty, to trzy i poł do czterech minut. Po takim czasie powinniśmy usunąć „fusy” z naparu. Wtedy nasza czarna herbata będzie idealna. No, niemal zawsze. Wyjątek, to herbata Darjeeling, dla której ten czas powinien wynosić trzy minuty. Dodatkowo pamiętać trzeba, że jeśli zaparzamy herbatę w twardej wodzie, wówczas z kolei powinniśmy czasy zaparzania skorygować nieco je wydłużając.

 

Inne ogólne zasady, jakimi się powinniśmy kierować, to takie (dotyczące zresztą wszystkich rodzajów herbat), że jeśli chcemy uzyskać napar bardzo pobudzający, a więc wysoko teinowy, to powinniśmy czas parzenia nieco skrócić (nie pozwolimy wówczas wydzielić się garbnikom, które mają moc wiązania teiny). Jeśli zaś chcemy raczej, by filiżanka kawy nas odprężyła, parzmy ją ciut dłużej, by właśnie garbniki wydzieliły się z liści w większej nieco ilości i związały pobudzającą teinę.

 

Inna ważna zasada mówi, że nieco dłużej parzymy susz składający się z bardzo dużych liści. Taki susz musi po prostu mieć czas na rozwinięcie liści i na oddanie naparowi wszystkich najwspanialszych swoich właściwości.

 

W pewnym zakresie możemy też sterować mocą herbaty. Głównie poprzez zwiększanie ilości suszu na jednostkę objętości naparu, rzecz jasna. Kiedy chcemy, be herbata była mocniejsza, dajemy oczywiście nieco więcej suszu, a gdy ma myc słabsza, mniej. To oczywiste, ale pamiętać trzeba, że swoboda ta ma swoje granice, przekroczenie których da nam herbatę niepijalną, bo za mocną i zbyt cierpką, bądź niepijalną, bo pozbawioną jakiegokolwiek wyrazu i wodnistą.

 

Zaparzanie herbaty zielonej

 

Co do herbat zielonych – ich zaparzanie nieco różni się od parzenia herbaty czarnej. Zmianie ulegają dwa podstawowe parametry. Pierwszym jest temperatura wody, drugim czas parzenia. Zielonej herbaty NIE WOLNO zaparzać wrzątkiem. Jeśli tak postąpimy, uzyskamy napar niesmaczny, pozbawiony właściwej zielonym herbatom delikatności, i gorzki. Prawidłowa temperatura parzenia zielonych herbat, to zakres od 60 do 90 stopni (średnio gdzieś koło 70 stopni). To ważne i to stanowi o pewnej trudności w prawidłowym przygotowaniu zielonej (a także białej) herbaty. Są jednak na to metody. Istnieją specjalne termometry, można też wodę doprowadzić do pierwszej lub drugiej fazy wrzenia i odczekać kilkanaście minut, można tez nauczyć się oceniać temperaturę wody w czajniku na słuch (tak tak, to wcale nie jest takie trudne). Dość powiedzieć, że minimalnie doświadczony wielbiciel zdrowej i smacznej, zielonej herbaty nie ma z tym żadnych problemów. No i, co trzeba powiedzieć, widać, że zakres temperatur jest dość rozległy. Jak już wspomnieliśmy – to są ramy, a wewnątrz nich możemy odnaleźć swój własny, ulubiony dla każdego gatunku sposób, a w efekcie smak, aromat i działanie.

 

Co do czasu zaparzania, jest on dla zielonych herbat także nieco mniej precyzyjnie określony. Bo przecież zależy od temperatury użytej wody (im niższa, tym dłuższy), od sposobu skręcenia i wielkości liści (pamiętamy – im większe liście rozwija susz, tym dłużej parzymy)i od samego konkretnego gatunku herbaty (są herbaty zielone, które szybko gorzknieją – te parzymy króciutko, a są takie, w których gorycz nie pojawia się tak prędko - liście tych mogą sobie popływać w świeżym naparze dłużej). Generalnie jednak czas parzenie herbaty zielonej mieścić się powinien w granicach od dwóch do czterech minut.

 

Parzenie herbaty białej

 

Poza wszelkimi zasadami dotyczącymi parzenia herbat w ogóle, te białe wymagają spełnienia kilku innych, i to pod specjalnym rygorem. Jest tak, bo są to herbaty nadzwyczaj delikatne, a każdy błąd rzuci się na te delikatność cieniem. Co jest więc ważne? Po pierwsze – naczynia. Jeśli chcemy docenić smak i aromat białej herbaty, musimy się postarać, by nie zostały one zakłócone przez jakieś aromaty i smaki pozostające niechcący w naczyniach. I to nawet, jeśli pochodzą od innych herbat (nie mówiąc już o środkach do czyszczenia naczyń i resztach „płynów ustrojowych” zmywarki). Całkiem, jak z winem. Druga zasada wynika także wprost z delikatności białych herbat. Jeśli chcemy wystarczająco wyraźnie poczuć, co pijemy, musimy użyć mniej więcej dwukrotną ilość suszu (w porównaniu do pozostałych herbat). Trzecia zasada - czas parzenia. Tu mamy spore ramy, bo może to być od trzech do aż dziesięciu minut. Oczywiście czas ten dopasowujemy, jak zwykle, do wielkości liści (a te w przypadku białych herbat potrafią być zupełnie nie cięte), ale także do własnych upodobań (pamiętając, że krótkie parzenie, to pobudzenie, a długie, to relaks – łatwo zapamiętać, prawda? J )

 

Co do temperatury wody, cóż, nie powinna ona być gorętsza, niż 80 stopni, a idealna dla wielu gatunków wdaje się by ć woda o temperaturze 75 stopni Celsjusza.

 

Zaparzanie herbat czerwonych i pu-erh

 

Herbaty czerwone, to herbaty, rzekłbym, nieco niedoceniane w naszych stronach. Owszem, ich walory smakowe i zapach różnią je mocno od tego, co zwykliśmy o herbatach sądzić, ale są to właśnie herbaty często wybitne, do których raz przekonanie będziemy powracać z lubością bardzo często. Do herbat czerwonych zaliczamy (zgodnie z chińską nomenklaturą) herbaty półfermenowane. Mamy tu więc oolongi jak i herbaty Pu-Erh. Ich zaparzanie nie stwarza problemów - co do ilości suszu jak i temperatury wody możemy tu stosować zasady identyczne, jak dla herbat czarnych. Nieco inaczej jednak wygląda czas zaparzania, szczególnie, że czerwone herbaty, jak żadne inne, nadają się do wielokrotnego parzenia. Zwykle więc pierwsze parzenie trwać będzie około dwóch minut (dla herbat Pu-Erh nieco dłużej). Drugie zaś będzie o około 30 sekund krótsze, a już trzecie i kolejne za każdym razem o pół minuty dłuższe od poprzedniego. Czerwone herbty, zarówno oolong jak i Pu-erh, to herbaty bardzo szczególne, posiadające, oprócz świetnych walorów smakowych, także niezwykle dobroczynny wpływ na nasze zdrowie. Więcej na ten temat można poczytać na samych stronach konkretnych herbat, na blogu jak i w innych stronach informacyjnych sklepu.