loadingimg

Wczytuję dane...
O herbatach

Herbata nas uwiodła.

 

Kilka lat temu otrzymaliśmy w prezencie od naszych nowych przyjaciół z Chin cztery zdobne pudełeczka. A w nich cztery różne gatunki prawdziwych chińskich herbat. Nie, nie ma mowy, abyśmy pamiętali, jakie były to gatunki. I nie od razu umieliśmy się z upominkiem właściwie obejść. Ale coś skusiło nas, by dowiedzieć się, jak to trzeba zrobić, by napar był możliwie najlepiej przygotowany. Smak i aromat, jaki udało nam się wydobyć z każdego z gatunków i pozyskiwana przez nas wiedza o tysiącach lat historii herbaty w Oriencie zaowocowały szacunkiem do trunku, wieloma wspaniałymi chwilami spędzonymi przy filiżance gorącego naparu i czymś na kształt przygody, swoistej mentalnej podróży w czasie i przestrzeni do czasów i miejsc, do zarania tradycji, dzięki której możemy dziś raczyć się tym wspaniałym napojem.

 

Tak, nie ma w naszym kraju chyba nikogo, kto skończyłby trzy lata i nie pił herbaty. Jednak dla większości z nas słowo herbata oznacza napar sporządzony naprędce z czegoś, co kupujemy w supermarkecie lub osiedlowym sklepiku, co zapakowane jest w pudełko w ilości dwudziestu, pięćdziesięciu lub stu sztuk papierowych saszetek. Słowo to kojarzy się nam z napojem, którego kilka szklanek otrzymujemy poprzez zalanie wrzątkiem jednej takiej saszetki. Błędne jest to skojarzenie. Bo herbata, to zupełnie co innego.

 

Cóż więc jest takiego w filiżance herbaty, co stanowi o jej wyjątkowości i swoistej klasie? Pierwszy plan, to cechy czysto zmysłowe, a więc smak i aromat. A właściwie smaki i aromaty, bo przecież na przestrzeni wieków wypracowano na Dalekim Wschodzie wiele sposobów przyrządzania suszu, co zaowocowało pojawieniem się sporej ilości gatunków herbaty, różniących się czasem znacznie miedzy sobą. I jeśli na mnogość gatunków nałożyć jeszcze nieco odmienne dla różnych regionów sposoby przyrządzania, to okazuje się, że świat herbat to świat wielu smaków i zapachów, niekiedy diametralnie odmiennych. Jednak dla wszystkich nich istnieje jeden wspólny mianownik – szlachetność. Tak, dobra herbata dobrze przyrządzona smakuje zawsze wybornie. A już szczególnie, jeśli możemy poświęcić jej degustacji odpowiednią ilość czasu.

 

Ale odczucia sensoryczne, to nie wszystko, to może nawet nie połowa tego, co sprawia, że jest herbata tak cenionym napojem. Bo potrafi ona wpływać na stan ducha, wnosi do życia spokój, rozjaśnia umysł, pozwala lepiej koncentrować myśli. A kiedy pozna się jej historię, samej herbaty, jak i ludzi i narodów, którym jej obecność na naszych stołach zawdzięczamy, wówczas okaże się, że potrafi być właśnie tym, co pozwala nam na dalekie podróże do dawno już minionych czasów oraz, że obcowanie z nią może stać się pasją.

 

Tą pasją chcielibyśmy Państwa zarazić i się nią z Państwem dzielić. Dlatego w tej części naszej internetowej Herbaciarni pisywali będziemy o tym, jak to z tą herbata bywało i jak jest dziś.

 

Z pozdrowieniami – zespół TeaExpert.pl

 

Herbata w filozofii Wschodu, czyli jak to się zaczęło w legendach. 

 

A tu -  jak to było naprawdę.

 

Herbata, to zdrowie!

 

Gatunki herbaty – cz.I - herbaty czarne, zielone i białe 

 

Gatunki herbaty – cz.II - herbaty czerwone, żółte i pu-erh 

  

Zaparzanie herbaty - cz. I - woda

 

Zaparzanie herbaty - cz.II - zasady i procedury

 

Zaparzanie herbaty - tabela

 
Kilka słów o cenach herbat

  

Błędy popełniane podczas zaparzania herbat

 

Powrót do strony głównej

 



Kto wymysłił nam herbatę?

 

No właśnie. Dzięki komu mamy herbatę? Kto wpadł na pomysł, by z liści herbacianego krzewu (a właściwie drzewa) przyrządzać napój? I kiedy to było? Tego wszystkiego, jak się pewnie czytelniku domyślasz, w zasadzie nie wiadomo.

 

W Chinach od wieków istnieją trzy główne nurty filozoficzne – buddyzm chan, taoizm oraz konfucjanizm. Wszystkie one są bardzo niezwykłe, wszystkie operują zupełnie odmiennym do zachodniego sposobem myślenia i pojmowania sensu istnienia. Wszystkie liczą sobie setki lat i każdy z nich jest niesłychanie istotny w historii Dalekiego Wschodu. Nie miejsce tu na to (ani nasza wiedza wystarczająca) by opisywać dalekowschodnie systemy filozoficzne. Ważne, byśmy byli świadomi, że są naprawdę niezwykłe, że w żaden sposób nie da się ich przyrównać do zachodniego chrześcijaństwa, że nadal wywierają istotny wpływ na postawy i codzienne życie ludzi Orientu, oraz, co ważne, że KAŻDYM z tych systemów herbata ma swe miejsce, jest w każdym z nich gloryfikowana i uznawana za napój ważny i niemal boski.

 

I tak buddyzm przywołuje opowieść o Bodhidharmie, który medytował całe dziewięć lat w skalnej grocie klasztoru Shaolin. Podczas medytacji często stawał się senny, a wtedy powieki zakrywały mu oczy. Ten jednak, nie chcąc zasnąć wbrew własnej woli, wziął nóż i obciął sobie powieki. Te opadając na ziemię, dały początek dwóm krzewom, z liści których sporządzać można było napar odpędzający sen i pozwalający koncentrować się na wykonywanej czynności.

 

W konfucjanizmie wiele uwagi poświęca się legendarnemu władcy o imieniu Shennong. Władca ów według tradycyjnemu przekazowi żył ponad dwa tysiące lat przed naszą erą i to on miał być tym, który nauczył ludzi korzystać z narzędzi rolniczych i pokazał, jak należy uprawiać rolę. Był one też według legendy cesarzem, który pasjonował się ziołolecznictwem. Szczególnie upodobał sobie eksperymenty polegające na próbowaniu właściwości poszczególnych ziół, co było powodem tego, że każdego dnia aż siedemdziesiąt razy się zatruwał. Ale pewnego dnia, gdy zaczął w cieniu jakiegoś drzewa gotować w kociołku wodę, wiatr zawiał i kilka liści z drzewa wpadło do kociołka. Shennong spróbował nowego naparu i ze zdumienie stwierdził, że jest orzeźwiający i ze wędrując przez trzewia odtruwa je krok po kroku usuwając dolegliwości i niepożądane substancje. Według tej legendy to właśnie Shennong miał nadać roślinie nazwę cha, czyli herbata.

 

Taoizm zaś mówi o nadwornym archiwiście imieniem Laozi. Kiedy Laozi, skłócony ze zwierzchnikami, wyruszył w podróż na Zachód, tedy wędrując spotkał gdzieś w górach strażnika Yin Xi. Yin Xi poczęstował Laozi wspaniałą herbatą i to dzięki temu Laozi nabrał znów sił, opuściło go zmęczenie, w efekcie czego spisał swoje nauki sporządzając Daodejing,  Księgę Drogi I Cnoty, dzieło złożone z pięciu tysięcy znaków.

 

Wszystkie trzy opowieści, to legendy i jako takie nie są zapisem historycznych faktów, ale gdzieś w faktach znajdują swoje źródła. Nieważne. Ważne, że wszystkie trzy dalekowschodnie systemy filozoficzne, wszystkie trzy sposoby pojmowania świata i codziennego życia nadają herbacie pozycję szczególną, przypisując jej mistyczny współudział w pojmowaniu i formułowaniu reguł rządzących światem.

 

Jest jasne, że w tym tekście, w tym miejscu nie opiszemy roli herbaty w historii dalekowschodniej myśli w sposób wyczerpujący. Na to trzeba dziesiątek stron. Jeśli ktoś z Państwa chciałby jednak poznać te tematykę bliżej, polecić możemy gorąco książkę Przemysława Trzeciaka „Powieki Bodhidharmy”. To książka wspaniała, nie tyle wyjaśniająca zagadnienia związane z filozofią Wschodu i rolą herbaty w tej filozofii, co raczej wprowadzającą czytelnika w te filozofię, w ten klimat i sposób postrzegania świata. Książka wspaniała, po prostu. Ze swej strony powiedzieć chcemy, że to, co napisaliśmy powyżej, ma swe źródło także w tej książce. I ze jest ona podróżą samą w sobie.

 

A jak to było naprawdę?

 

CHINY

 

Choć legendy dotyczące herbaty datują początki jej spożywania na więcej niż 2000 lat przed Naszą Erą, to jednak „twarde” dowody historyczne w postaci zachowanych do dziś zapisków pochodzą ze znacznie późniejszego czasu, a ściśle z około 350 roku Naszej Ery. Zaznaczyć tu jednak trzeba, że wspomniane źródła dotyczą już sposobów uprawy , zbioru i przyrządzania herbacianych naparów. Jest niemal pewne, że o wiele prędzej korzystano z liści dziko rosnących herbacianych drzew i krzewów, przyrządzając z nich lecznicze mikstury przypominające raczej zupy, pełne innych ziół i ostrych przypraw i wykorzystując do tego zwyczajne naczynia powszechnego (ówczesnego) użytku.

 

Dowody historyczne mówią więc o tym, że świadome wykorzystywanie herbaty, jako elementu uprawy rolniczej, rozpoczęło się gdzieś w połowie czwartego wieku i była to chwila, od której stopniowo wzrastała produkcja herbaty i od kiedy kiełkować zaczął handel naszym ulubionym surowcem.  Stosunkowo wcześnie, bo już trzysta lat później herbata zaczęła być traktowana, jako źródło przyjemności i relaksu. Siódmy wiek Naszej Ery rozpoczyna „złoty wiek” herbaty w historii Orientu. Okres panowania dynastii Tang, to czas wspaniałego rozkwitu Chin, także w dziedzinie kultury, sztuki i myśli filozoficznej. Kiedy kraj ten piął się na absolutne wyżyny ówczesnego rozwoju cywilizacyjnego Świata, wtedy ludzie go zamieszkujący z uwielbienia do herbaty tworzyć zaczęli swoisty kult, którego owocem było pojawienie się pierwszych naczyń, obrzędów i rytuałów związanych z przyrządzaniem i spożywaniem herbacianych naparów. Na bazie tego kultu powstawać zaczęły w Państwie Środka pierwsze herbaciarnie, udoskonalono tez sposoby uprawy herbaty i zwiększono wielokrotnie skalę jej produkcji. I to właśnie wtedy herbata, jako dobroczynny napój, trafiła do Japonii, co stało się i tam zalążkiem odrębnej nieco, ale równie niezwykłej historii.

 

O ile czasy dynastii Tang dały naszej herbacie szczególną, odrębna pozycję w życiu Chin, o tyle okresem, który w sposób absolutnie wyjątkowy wpłynął na nadanie jej istotnej, kultowej rangi były lata panowania dynastii Ming, czyli okres od połowy XIV, do połowy XVII wieku według naszych, Europejskich szacunków. To właśnie wtedy zaczęto preparować susz na różne sposoby, uzyskując herbaty czarne i czerwone. To także wtedy doprowadzono do powstania odrębnej kultury picia herbaty, na co składało się zwracanie uwagi na to w jakich naczyniach, w jakich pomieszczeniach,  w jakich okolicznościach i w jakim towarzystwie podawano herbatę. Wiele naczyń wymyślonych wówczas specjalnie do parzenia i podawania herbaty produkowanych jest do dziś, jak choćby sławne czajniczki z purpurowej krzemionki.

 

Następująca po dynastii Ming dynastia Quing, której panowanie zakończyło się na początku XX wieku, przyniosła dalszy rozwój techniki wytwarzania suszu (pojawiły się wówczas herbaty białe oraz wypracowano metody uzyskiwania wspaniałych herbat aromatyzowanych), jednak na znaczeniu straciły wówczas rytuały i swoiste mistyczne podejście do spożywania herbacianego naparu, co już niemal całkowitemu zapomnieniu uległo za czasów wczesnego chińskiego komunizmu. Ostatnio Chińczycy starają się powrócić do starej tradycji spożywania herbat. I choć rzeczywiście, znaczenie herbaty w codzienności wielkich chińskich miast rośnie, to jednak odbudowanie owej tajemniczej jej roli i swoistego mistycyzmu wydaje się być już mało możliwe (zwłaszcza wobec niesamowitej „elektronizacji” chińskiego społeczeństwa, które dodatkowo jest bardzo chłonne gdy idzie o praktyki i zwyczaje Zachodu.

 

JAPONIA

 

Jak już wspomnieliśmy, herbata trafiła do Japonii za czasów panowania chińskiej dynastii Tang. Jednak nie od razu zyskała tam ona dzisiejszą popularność. Po części wiązało się to z trudnościami w uprawie wymagającego herbacianego krzewu. W większej skali zaczęło się to tam udawać dopiero w XII wieku, a prawdziwy rozkwit popularności herbaty w Kraju Kwitnącej Wiśni nastąpił w wieku XIII. Od tego czasu japońska kultura herbaciana zaczęła żyć niejako własnym życiem, co doprowadziło do powstania w XV wieku „Chado” – niepowtarzalnej japońskiej ceremonii herbacianej opartej na filozofii „zen”. Kto miał styczność z jakąkolwiek japońską sztuką walki, ten wie, że „do”, to Droga. Droga, która jest ścieżką życia, która nadaje życiu sens, która każe się komuś, kto jej się oddał, doskonalić do ostatniego dnia i doskonalenie to traktować, jako wędrowanie drogą właśnie, do całkowitego spełnienia. I tak, jak adepci Judo, Kendo czy Karatedo żyli po to, by doskonalić się w poszczególnych sztukach walki, tak ci, którzy oddali się Chado, celem życia, całego w ogóle, jak i poszczególnych dni, ustanowili dla siebie przygotowywanie herbaty. To prawdziwie Japońskie i piękne. I trudne do zrozumienia dla Europejczyka.

 

Tu mała dygresja. Do japońskich postaw wobec życia może nas dziś nieco przybliżyć kibicowanie skokom narciarskim. Jest niesamowita różnica w tym, jak do uczestnictwa w tym sporcie podchodzi Japończyk Noriaki Kasai, a jak podchodzi do tego dowolny skoczek z Europy.  To płaszczyzna, na której można dostrzec głęboko zakorzenione w historii i narodowej kulturze japońskie dążenie do perfekcji. Dążenie poparte wiernością wobec własnego wyboru.

 

RESZTA ŚWIATA

 

Oczywiście historia herbaty nie zamyka się w dziejach, jakie były jej udziałem w Japonii i Chinach. W drugim tysiącleciu dotarła ona przecież do Europy, azjatyckiej części Rosji, Indii i także do Ameryki. Niech jednak to, jak to tam wszędzie było, będzie przedmiotem odrębnej naszej opowieści.

 

Herbata, to zdrowie!

 

Zdrowie jest najważniejsze. Każdy z nas to wie. I tak się składa, że jest herbata takim napojem, który od tysięcy lat uchodzi na Dalekim Wschodzie za lekarstwo. I tak się składa również, że od kilkudziesięciu lat fakt ten dostrzegany jest w Europie, i to nie tylko przez tych, którzy pragną w zgodzie z naturą zdrowo żyć, ale także przez oficjalną medycynę.

 

Ostatnio informacje o zdrowotnych właściwościach herbaty, zwłaszcza zielonej, pojawiają się bardzo często we wszelkich mediach. I już chyba mało kto nie słyszał o tym, że herbata chroni nas przed chorobami cywilizacyjnymi, w tym przed miażdżycą i złośliwymi nowotworami. Dobroczynne działanie herbaty nie jest już tylko przedmiotem rozważań ludzi ceniących sobie w ogóle dalekowschodnie tradycje, ale jest też obiektem poważnych medycznych badań. Jest to niezwykle istotne i już samo w sobie dowodzi, że coś jest na rzeczy. W czasach, kiedy całą medycyną steruje żądny zysków przemysł farmaceutyczny (któremu zależy na tym, żebyśmy się intensywnie leczyli, a nie na tym, byśmy byli zdrowi), oficjalne badania nad specyfikiem, który rośnie na krzewach i którego nie da się opatentować, muszą oznaczać, że nie sposób już dłużej utrzymywać, że specyfik ów nie jest skuteczny medycznie. I owszem, jest skuteczny. Tak, herbata leczy i chroni przed chorobami. Przede wszystkim dzięki zawartych w niej związkach należących do grupy polifenoli (głównie flawonoidy, np. EGCG – przeciwutleniacz wielokrotnie bardziej skuteczny, niż witamina C).  Związki te mają silne działanie antyoksydacyjne, a więc potrafią chronić nasze komórki przed skutkami stresu oksydacyjnego, uniemożliwiając wolnym rodnikom niszczenie istotnych struktur wewnątrzkomórkowych. W praktyce oznacza to silną ochronę przed czynnikami wpływającymi na aktywację procesu nowotworzenia. Dodatkowo, ponieważ herbata ma właściwości przeciwzapalne, jej regularne picie chroni nas przed ekspansją już zainicjowanej choroby nowotworowej, ale także uniemożliwia powstawanie i cofa już powstałe zmiany miażdżycowe, wspomaga ochronę przed cukrzycą i innymi chorobami cywilizacyjnymi.

 

Czy każda herbata ma taką moc? Polifenole występują w każdym naparze z liści krzewu herbacianego, jednak ponieważ proces fermentowania tych liści zmniejsza istotnie ich ilość, toteż szczególnie skuteczne działanie przeciwzapalne i antyoksydacyjne mają herbaty niefermentowane (białe, zielone i lekko fermentowane żółte). Czy oznacza to, że tylko takie powinniśmy brać pod uwagę? Nie, nic bardziej mylnego. Także fermentowane herbaty mają dobroczynne prozdrowotne działanie, a kiedy o tym mowa, nie sposób przemilczeć rewelacyjnej herbaty Pu-Erh. Herbata ta, oprócz wspomagania naturalnej regulacji gospodarki lipidowej (triglicerydy, cholesterole) w naszych organizmach, ma też działanie ochronne dla wątroby, wzmacnia ją i w pewnym stopniu chroni na przykład przed skutkami nadmiernego spożycia alkoholu. Pu-Erh jest też tą herbatą, która silniej niż pozostałe potrafi powodować spalanie tłuszczów w naszych organizmach, wpływając także na normowanie masy ciała.

 

Czy to wszystko, jeśli chodzi o prozdrowotne działanie herbaty? Na pewno nie. Dopiero ostatnio badania naukowe dotyczące tej tematyki nabrały rozpędu, a to może zaowocować kolejnymi sensacyjnymi doniesieniami.  Ale jest jeszcze jedno. To mianowicie, że jest silna korelacja pomiędzy tym, że ludzie sięgają po dobre, szlachetne herbaty, a tym, w jaki w ogóle sposób żyją i jak traktują własne zdrowie psychiczne i fizyczne. Okazuje się (i wcale na s to nie dziwi), że osoby często sięgające po dobre, wysokiej jakości herbaty, należą do grona ludzi ceniących sobie życie w zgodzie z naturą, szanujących zdrowie, skorych do poświęcania czasu na dobroczynny relaks. I o ile pijanie dobrych herbat jest tu raczej skutkiem, a nie przyczyną, to i to daje podstawy by sądzić, że człowiek z filiżanką dobrej herbaty w dłoni, to ktoś, kto o zdrowie dba i komu zdrowie dopisuje.

 

A więc? A więc czas na herbatę!

 

Gatunki herbaty 

 

Zanim omówimy kwestię gatunków herbaty, wyjaśnić trzeba jedną zasadnicza kwestię. Otóż w Polsce przyjęło się nazywanie herbatą wszelkich naparów z liści i innych części różnych roślin. I tak mamy u nas zwykła herbatę, te prawdziwą, jaki i przeróżne herbaty ziołowe, jak na przykład herbata z pokrzywy, herbata lipowa, herbata rumiankowa itp. Przyjmijmy więc, że tu, w naszym sklepie, słowem herbata nazywać będziemy to, co pochodzi z krzewu herbacianego (lub czego bazą są liście tego krzewu), zaś inne napary nazywać będziemy bądź herbatkami, bądź innymi ich własnymi nazwami (jak lapacho, yerba mate czy rooibos).

 

Dobrze, zajmijmy się więc herbatą, i jej gatunkami. I tu też na wstępie zaznaczyć trzeba, że jeśli mówimy o gatunkach herbaty, to nie mamy na myśli gatunków roślin w sensie przyrodniczym, bo wszelkie gatunki herbaty, to napary, bądź prędzej odpowiednio spreparowany susz jednego tlko biologicznego gatunku, jakim jest herbata chińska (łac. camelia chinensis). Tak więc gdy mówimy o gatunkach herbaty, mamy na myśli liście tej samej rośliny zebrane, spreparowane i wysuszone na różne sposoby. Gwoli ścisłości dodać trzeba, że w ramach gatunku biologicznego istnieje pewna różnorodność, która, przez wzgląd na szczegóły budowy liści pozwala wyodrębnić kilka odmian krzewu (odmiana chińska, koreańska, japońska), jednak są to różnice nieznaczne, widoczne raczej pod mikroskopem i pozwalające na traktowanie herbaty chińskiej, jako pojedynczego gatunku rośliny. Jak więc dzielimy herbaty? Ano tak:

 

Herbata czarna – w Polsce (i nie tylko) najbardziej popularna. W zasadzie do niedawna jedyna herbata spożywana w przeciętnym polskim domu. Jej wytwarzanie polega na przeprowadzeniu kilku istotnych procesów. Otóż, po zebraniu liści poddaje się je kolejno więdnięciu, skręcaniu, ewentualnemu cięciu, fermentacji (a w zasadzie utlenianiu), suszeniu i sortowaniu. Wszystkie te etapy sa bardzo istotne dla charakteru herbaty, jednak najbardziej charakterystycznym dla herbaty czarnej jest etap fermentacji. Także herbaty czerwone i żółte są fermentowane, jednak to w przypadku herbat czarnych proces ten jest najgłębszy i ma zasadniczy wpływ zarówno na smak późniejszego naparu, jak i na jego właściwości fizyko-chemiczne. Jak wygląda i jak smakuje herbata czarna? Każdy z nas to w zasadzie wie, choć jest prawdą to, że ten smak mocno zależy od jakości surowca (dobre liściaste, nieprzemysłowe herbaty smakują o niebo lepiej, niż te z półek supermarketów). Co do herbat czarnych , ważne jest tez to, że często bywają one baza do komponowania różnych aromatycznych mieszanek. To właśnie na bazie czarnej herbaty najczęściej tworzy się herbaty jaśminowe, różane, cytrynowe i wiele innych.

 

Herbata zielona (a także herbata biała) – to zupełnie inny w charakterze napój. Kto by nie wiedział, nie domyśliłby się nawet, że to te same liście są odpowiedzialne za jego powstanie. Przy uzyskiwaniu tych herbat pomija się zupełne proces fermentacji. Oznacza to, że herbaty te są po prostu odpowiednio zebranymi, zwiędłymi i wysuszonymi liśćmi krzewu herbacianego. Ich wytwarzanie wymaga szczególnej misterii, gdyż pewnych szczególnych zabiegów wymaga niedopuszczenie do rozpoczęcia procesu utleniania, czyli owej fermentacji. W przypadku herbaty białej omija się także proces więdnięcia, co pozwala na uzyskanie szczególnie delikatnej w smaku i aromacie herbaty. Liście białych herbat zachowują srebrzysty odcień, a także delikatny, białawy puszek (kutner). Nie tylko smak i aromat zielonych i białych herbat różni je od pozostałych. Także wygląd naparu jest całkiem odmienny. Herbaty zielone są jasne, lekko zielonkawe lub nieco słomkowe. Odpowiednio zaparzone są po prostu wspaniałe.

 

Herbaty czerwone, zwane także oolongami, można uznać za formę pośrednią pomiędzy herbatami zielonymi, a czarnymi. Jest tak, gdyż wprawdzie poddawane są procesowi fermentacji, jednak proces ów jest przerywany zanim całe liście uległyby utlenieniu. W efekcie otrzymujemy herbatę, której liście na brzegach są sfermentowane i uzyskują czerwone zabarwienie, zaś środek liści pozostaje zielony. To, jak daleko pozwala się fermentować liściom, zależy od konkretnego gatunku herbaty (30-70%).

 

Aby uzyskać właściwy efekt fermentacji, liście zaraz po uwiędnięciu umieszczane są w specjalnych koszach, w których zostają co jakiś czas potrząsane. Na skutek tego uszkadzają się ich brzegi, co ułatwia rozpoczęcie procesu fermentacji.  Zaraz po fermentacji liście poddawane są suszeniu. Jak widać więc, przy uzyskiwaniu herbaty typu oolong pomija się proces skręcania liści. To właśnie dlatego, kiedy patrzymy na susz, wydaje się, że jest on złożony z większych liści, niż w przypadku innych herbat. Jest to jednak pozór.

 

Dobra czerwona herbata jest zawsze bardzo wyrazista w smaku i wielu osobo jej pierwszy łyk nie wydaje się czymś wyśmienitym. Jednak zwykle każda kolejna próba sprawia, że oolong jest nam bliższy i że zaczynamy doceniać, ba, zaczynamy się uzależniać od jego smaku i aromatu.

 

Herbaty żółte, to herbaty pochodzące z Chin i Taiwanu. Cecha różniącą te herbaty od innych jest znów głębokość fermentacji. Dla herbat żółtych wynosi ona około 13%. I znów to właśnie ten fakt powoduje, ze herbaty te maja smak niepowtarzalny, który wielu plasuje pomiędzy herbatami zielonymi a czerwonymi. Dość powiedzieć, że żółte herbaty, to herbaty bardzo delikatne w smaku, ale nie aż tak zielne, jak herbaty zielone.

 

Pu-Erh. Herbata absolutnie wyjątkowa, nieporównywalna zupełnie do innych, choć zwykle zaliczana do herbat czerwonych. Nasza ulubiona. Wspaniała. Wspaniała, choć trudna podobno. Trudna w takim sensie, że nie każdemu jej smak jest w ogóle w stanie przypaść do gustu. Ale jak już przypadnie…

 

Pu-erh jest herbatą fermentowaną. Stopień fermentacji, to około 70%.  Pu_erh pochodzi z wielkiej herbacianej prowincji Yunnnan. Tam znana jest od ponad siedemnastu wieków.  To właśnie niemal dwa tysiące lat temu prowincję tę nawiedziły wielkie powodzie i podczas jednaj z nich woda z wezbranej rzeki wdała się do starej jaskini, w której przechowywano herbatę. Początkowo herbatę tę spisano na straty, ale po latach ktoś odważył się zaparzyć z niej napar. Jakież było jego zdziwienie aromatem smakiem naparu. I smak i aromat przywodziły na myśl ziemię. W tym najlepszym znaczeniu. Po dziś dzień, kiedy pijesz Pu-erh, czujesz w smaku moc i zapach Ziemi podany na tacy herbacianego trunku. To herbata, to napój wyśmienity. Dodać tylko trzeba, że po dziś dzień jest to herbata, którą, jako jedyną,  poddaj się leżakowaniu w grotach (najlepsze), specjalnych ziemiankach i piwnicach. Słowo leżakowanie całkiem słusznie przywodzi na myśl najlepsze wina. Także tu jakość zależy od czasu spędzonego na dojrzewaniu. Najlepsze herbaty Pu-erh dojrzewają 10 lat, ale są i takie cuda, które w grocie spędziły lat pięćdziesiąt.

 

Poza wybitnymi walorami smakowymi ma Pu-erh także wybitne własności lecznicze. Po pierwsze, co wykazali francuzi, wspomaga regenerację wątroby po stanach zawiązanych z zatruciami. Także po alkoholu. Po drugie, ma korzystny wpływ na metabolizm tłuszczów. Efektem tego jest powodowanie wzmożonego spalania tkanki tłuszczowej i zdrowe, nie obciążające organizmu zrzucanie nadmiarowych kilogramów.

 

Pu-erh jest wspaniała. Po prostu.

  

 

  

Jaka herbata jest najlepsza? Czy jest to herbata czarna, herbata zielona, biała czy może herbata czerwona. Czy herbata sypka a może liściasta? Często spotykamy się z takimi pytaniami. Odpowiedź nie jest wcale taka prosta bo to kwestia indywidualnych gustów i upodobań. Można powiedzieć która herbata to tzw. zdrowa herbata, tutaj często wspomina się takie gatunki herbaty jak yerba mate czy lapacho, która herbata to herbata na odchudzanie – pur erh. Ponieważ sprawa wyboru herbaty nie jest wcale oczywista nasz sklep z herbatami to nie po prostu tzw. sklep herbata czy herbata sklep – u nas, każdy miłośnik herbaty znajdzie coś dla siebie i uzyska fachową pomoc i poradę przy wyborze herbaty. W naszym asortymencie są japońskie i chińskie herbaty takie jak sencha czy oolong, a także gatunki afrykańskie jak chociażby Rooibos.