loadingimg

Wczytuję dane...
Miejsce herbaty w filozofii Wschodu

Kto wymysłił nam herbatę?

 

No właśnie. Dzięki komu mamy herbatę? Kto wpadł na pomysł, by z liści herbacianego krzewu (a właściwie drzewa) przyrządzać napój? I kiedy to było? Tego wszystkiego, jak się pewnie czytelniku domyślasz, w zasadzie nie wiadomo.

 

W Chinach od wieków istnieją trzy główne nurty filozoficzne – buddyzm chan, taoizm oraz konfucjanizm. Wszystkie one są bardzo niezwykłe, wszystkie operują zupełnie odmiennym do zachodniego sposobem myślenia i pojmowania sensu istnienia. Wszystkie liczą sobie setki lat i każdy z nich jest niesłychanie istotny w historii Dalekiego Wschodu. Nie miejsce tu na to (ani nasza wiedza wystarczająca) by opisywać dalekowschodnie systemy filozoficzne. Ważne, byśmy byli świadomi, że są naprawdę niezwykłe, że w żaden sposób nie da się ich przyrównać do zachodniego chrześcijaństwa, że nadal wywierają istotny wpływ na postawy i codzienne życie ludzi Orientu, oraz, co ważne, że KAŻDYM z tych systemów herbata ma swe miejsce, jest w każdym z nich gloryfikowana i uznawana za napój ważny i niemal boski.

 

I tak buddyzm przywołuje opowieść o Bodhidharmie, który medytował całe dziewięć lat w skalnej grocie klasztoru Shaolin. Podczas medytacji często stawał się senny, a wtedy powieki zakrywały mu oczy. Ten jednak, nie chcąc zasnąć wbrew własnej woli, wziął nóż i obciął sobie powieki. Te opadając na ziemię, dały początek dwóm krzewom, z liści których sporządzać można było napar odpędzający sen i pozwalający koncentrować się na wykonywanej czynności.

 

W konfucjanizmie wiele uwagi poświęca się legendarnemu władcy o imieniu Shennong. Władca ów według tradycyjnemu przekazowi żył ponad dwa tysiące lat przed naszą erą i to on miał być tym, który nauczył ludzi korzystać z narzędzi rolniczych i pokazał, jak należy uprawiać rolę. Był one też według legendy cesarzem, który pasjonował się ziołolecznictwem. Szczególnie upodobał sobie eksperymenty polegające na próbowaniu właściwości poszczególnych ziół, co było powodem tego, że każdego dnia aż siedemdziesiąt razy się zatruwał. Ale pewnego dnia, gdy zaczął w cieniu jakiegoś drzewa gotować w kociołku wodę, wiatr zawiał i kilka liści z drzewa wpadło do kociołka. Shennong spróbował nowego naparu i ze zdumienie stwierdził, że jest orzeźwiający i ze wędrując przez trzewia odtruwa je krok po kroku usuwając dolegliwości i niepożądane substancje. Według tej legendy to właśnie Shennong miał nadać roślinie nazwę cha, czyli herbata.

 

Taoizm zaś mówi o nadwornym archiwiście imieniem Laozi. Kiedy Laozi, skłócony ze zwierzchnikami, wyruszył w podróż na Zachód, tedy wędrując spotkał gdzieś w górach strażnika Yin Xi. Yin Xi poczęstował Laozi wspaniałą herbatą i to dzięki temu Laozi nabrał znów sił, opuściło go zmęczenie, w efekcie czego spisał swoje nauki sporządzając Daodejing,  Księgę Drogi I Cnoty, dzieło złożone z pięciu tysięcy znaków.

 

Wszystkie trzy opowieści, to legendy i jako takie nie są zapisem historycznych faktów, ale gdzieś w faktach znajdują swoje źródła. Nieważne. Ważne, że wszystkie trzy dalekowschodnie systemy filozoficzne, wszystkie trzy sposoby pojmowania świata i codziennego życia nadają herbacie pozycję szczególną, przypisując jej mistyczny współudział w pojmowaniu i formułowaniu reguł rządzących światem.

 

Jest jasne, że w tym tekście, w tym miejscu nie opiszemy roli herbaty w historii dalekowschodniej myśli w sposób wyczerpujący. Na to trzeba dziesiątek stron. Jeśli ktoś z Państwa chciałby jednak poznać te tematykę bliżej, polecić możemy gorąco książkę Przemysława Trzeciaka „Powieki Bodhidharmy”. To książka wspaniała, nie tyle wyjaśniająca zagadnienia związane z filozofią Wschodu i rolą herbaty w tej filozofii, co raczej wprowadzającą czytelnika w te filozofię, w ten klimat i sposób postrzegania świata. Książka wspaniała, po prostu. Ze swej strony powiedzieć chcemy, że to, co napisaliśmy powyżej, ma swe źródło także w tej książce. I ze jest ona podróżą samą w sobie.