loadingimg

Wczytuję dane...

Archiwum

 
Jakość herbaty - skąd się bierze i czym jest?

No właśnie, kiedy herbata jest dobra? Co to oznacza, że jest wysokiej jakości? Uogólniając, powiedzieć można, że napar herbaciany zasługuje na najwyższe noty, gdy ma doskonały smak, wspaniały, przyjemny aromat i gdy zawiera w sobie wszystkie dobroczynne substancje w odpowiedniej ilości. Pytanie więc, czy wiadomo, czy są jakieś reguły mówiące o tym, od czego to zależy? Ano są.

 Uprawa herbaty na stoku

Okazuje się, że z herbatą jest całkiem, jak z winem. W każdym razie, gdy idzie o zależność jakości od miejsca uprawy. Dla herbaty najlepsze są rejony górskie. To tam, dzięki nieco chłodniejszemu klimatowi przy jednoczesnym sporym nasłonecznieniu, ale też dzięki obfitym opadom, krzewy herbaciane wydają najdoskonalsze liście. I to oczywiście wyłącznie na południowych stokach. Wniosek? Dobra herbata jest z pewnością wyjątkowa i ekskluzywna i stanowi mniejszość produkowanych herbat w ogóle.

 

Miejsce uprawy, to jedno, a drugie, to sposób produkcji. Bo rzecz w tym, że prawdziwa, dobra herbata, to susz pozyskany z fleszy, czyli z pąków liściowych i dwóch najmłodszych listków na pędzie. Następne liście nie są w stanie dać dobrej herbaty, bo zawierają już zbyt dużo garbników i nawet niewielka domieszka takich starszych liści powoduje, że herbata staje się mało delikatna, cierpka, a także mniej zasobna w najkorzystniejsze dla zdrowia substancje. A więc dobra herbata tylko z samych wierzchołków pędów.

 Flesz herbaciany

No więc jeśli chcemy uzyskać wyśmienitą, wybitną herbatę, musimy zbierać liście ręcznie i to z należytą uwagą – tak, by do koszyka nie trafiły żadne starsze liście, ani też łodyżki. Doświadczona, sprawna zbieraczka potrafi zebrać 25 kilogramów wyselekcjonowanych liści w ciągu całego dnia. To odpowiada raptem sześciu kilogramom suszu. Alternatywą dla ręcznego zbioru jest zbiór maszynowy. Jedzie sobie specjalny herbaciany kombajn wzdłuż rzędu krzewów i tnie równo, jak leci i co popadnie – liście pierwsze i piąte na pędzie, gałązki zielone i zdrewniałe, nawet inne rośliny sporadycznie, a czasem i owad jakiś wpadnie do zbioru, jeśli na liściu wypoczywał, biedaczysko. Ale za to koszt zbioru jest niewielki.

Są więc dwa podstawowe czynniki wpływające na jakość herbaty – miejsce uprawy i technika zbioru. Trzecim zaś jest termin zbioru, ale o tym innym razem.

 

Co z tego wynika dalej?

 

Dobra, jesteś plantatorem, dajmy na to. I wyłożyłeś trochę środków, albo nawet masz z dziada pradziada kawałek świetnego, południowego zbocza góry z założoną plantacją herbaty. Wybitnej herbaty, dodajmy. Zepsujesz wszystko kupując kombajn i zwalniając kosztowne, wykwalifikowane zbieraczki? Nie sądzę. Bo rynek szybko pozna się na tym i nie będzie chciał dłużej płacić tobie najwyższych cen za twoja herbatę. Albo jesteś innym plantatorem, nizinnym. Masz rozległe, potężne plantacje, pola płaskie, jak stół. Krzewy dają liście niezłe, nawet dobre dosyć, no ale daleko im do tych z gór. No i płasko jest, to maszynę łatwo wpuścić, żeby pozbierała od czasu do czasu. Nie, nie zatrudnisz zbieraczek, bo na nie nie zarobisz. Nigdy przecież nie uzyskasz tej renomy, jaką mają plantacje górskie. Ale co tam, naprodukujesz co roku setki ton herbaty, która, poprzez firmy skupujące i nadające „markę”,  trafi do sklepów na całym świece. W saszetkach. Swoje zarobisz.

 

Ręczny zbiór herbaty

Świetne południowe zbocze góry, albo płaskie pole na nizinach. Kobiety, co to starszego, niż drugiego listka do koszyka wiklinowego nie włożą, albo maszyna, która, zasilana dieslem, tnie wszystko jak popadnie. Przygotowanie według starych, wielowiekowych procedur, albo przemysłowe przetwórstwo.  Wiemy już, czym jest jakość herbaty i skąd się bierze. A kto jeszcze sądzi, że herbata, to tylko herbata, niech kupi jakąkolwiek czarną w markecie i jakąkolwiek w naszym sklepie (albo dowolnym innym sprzedającym prawdziwe herbaty). Niech sobie zaparzy i porówna. Po prostu.

 

No a że dobre kosztuje więcej? Cóż – dobre południowe zbocze, ręczny zbiór, tradycyjne przetwarzanie, transport z gór na niziny. No i ten smak i aromat...

 

 

 


Data dodania: 2014-05-30 00:13:00