loadingimg

Wczytuję dane...

Archiwum

 
Co pić w upalne dni?

Herbata mrożona

No tak tak. Mamy już środek wiosny i właśnie, może tym razem trochę późno, zawitały do nas prawdziwe upały. Ja akurat uwielbiam, kiedy na termometrach mamy więcej, niż te 20, a nawet 25 stopni. Ptaki od rana, kwiaty w ogrodzie, zapach bzu, potem azalii, wiciokrzewów, jaśminowca i róż. Coś pięknego. Lniane spodnie, trykot, zapach grilla. Wiem, nie wszyscy lubią najgorętsze dni wiosny i lata, ale ja tak. Jest ciepło, prawda? I pić się chce. Czym więc najlepiej ugasić pragnienie w upalne dni?

 

Odpowiedzi jest kilka. Chłodne piwo, maślanka, kompot, woda gazowana albo cytrynowa, pepsi z lodem lub jakieś Frugo albo Rocko. Niektóre z tych napojów są lepsze, innych nie powinno się pić w ogóle. Ale najlepsza jest… herbata! A jakże. To właśnie herbata najlepiej ugasi pragnienie, nie spowoduje, że już za chwilę będzie chciało nam się pić dwa razy bardziej i na dodatek będzie bardzo smaczna i orzeźwiająca.

 

Nie jest błędem picie ciepłej herbaty w upalne dni. Taka praktyka spowoduje nieco większą potliwość, a w efekcie ulgę i poprawę samopoczucia w najgorętsze dni. Jedna tylko zasada – herbaty nie słodzimy. Ale jest jeszcze herbata MROŻONA.

 

Herbata mrożona, to amerykański napój wymyślony przez… Brytyjczyka. Otóż niejaki Richard Blechynden zamierzał pochwalić się swoimi herbatami na wystawie w samej Kalkucie. Tyle, że podczas targów zrobiło się tak parno, ze nikt nie miał ochoty na ciepłe napoje. Zaradny Richard powrzucał do naczyń ze swoimi herbatami kostki lodu i tak oto po raz pierwszy w historii sporządził mrożoną herbatę, która tam, na wystawie w Kalkucie, z miejsca zyskała sobie wielkie uznanie.

 

A co my? A co dziś? My pójdźmy teraz w jego ślady! Róbmy sobie mrożone herbaty w upalne, parne dni. Przepisów jest wiele, naprawdę dużo. Poniżej dwa z nich.

 

  1. Herbata mrożona z ananasem.

 

Cztery łyżeczki dobrej, czarnej herbaty oraz kilka świeżo zerwanych listków mięty wsypujemy do litrowego czajniczka i zalewamy białym wrzątkiem. Dosypujemy dwie łyżeczki cukru i odstawiamy na godzinę do ostygnięcia. Potem do blendera wsypujemy kawałki ananasa, tak około szklanki, oraz lód, tak, żeby całość zapełniła połowę blendera. Zalewamy to ostudzoną i pozbawioną liści herbatą i na wysokich obrotach blendera miksujemy, aż całość się dobrze zmiesza. Jednolitą masę nalewamy do szklanek, które można dodatkowo ustroić listkami mięty.

 

  1. Herbata mrożona cytrynowa.

 

Postępujemy dokładnie tak samo, jak w przepisie powyżej, tyle, że zamiast szklanki z kawałkami ananasa, dodajemy sok z dwóch średnich cytryn. PYCHA!!

 

UWAGA! – Nie wolno dodawać soku z cytryny do herbaty, w której znajdują się liście (fusy). Jest to niezdrowe z powodu powstawania w takiej sytuacji szkodliwej soli - cytrynianu glinu. Sól ta nie powstaje, kiedy sok z cytryny dodajemy do naparu pozbawionego „fusów”. Zasada ta dotyczy WSZYSTKICH herbat, także zwykłych, marketowych, kupowanych w saszetkach.

 

A propos herbat w torebkach. Nie są takie złe, pisze Mary Ward. Da się je pić tu i ówdzie. Ale tak się mają do liściastych, jak hamburger do fileta mignon Uśmiech


Data dodania: 2014-05-21 23:52:00