loadingimg

Wczytuję dane...

Archiwum

 
Turecka herbata po turecku - napar, za którym sie tęskni

Hebrata turecka

Turcja, to kraj, do którego zapraszają nas biura podróży i który w istocie wielu naszych rodaków odwiedziło lub odwiedzić zamierza. Nic dziwnego – wspaniała architektura, przyroda, ciekawa historia, zupełnie odmienna od naszej kultura i walory wypoczynkowe sprawiają, że podróże do Turcji są wyjątkowe i pozostają w pamięci, jako te najbardziej udane. To, czym Turcja nas zachwyca, to także zwyczaje kulinarne, a pośród nich niesamowite miejsce herbaty w codziennym życiu mieszkańców tego kraju. Można powiedzieć, że poza słońcem, to właśnie herbata, ta herbata, jest tym, za czym tęsknimy od pierwszego dnia po powrocie z tego pięknego kraju.

 

Nieprawdą jest, ze herbata w Turcji ma długa tradycję, że pija się ją tam od wieków. Choć trudno w to uwierzyć widząc ją na każdym stole od pierwszego do ostatniego posiłku, to herbata popularna zaczęła się w Turcji stawać ledwie 150 lat temu. Przez ten czas jednak przeniknęła życie Turków i dziś chyba żaden z nich nie wyobraża sobie dnia bez kilku, albo i kilkunastu szklanek herbaty. Pijają ja tam absolutnie wszyscy – dorośli i dzieci, osoby starsze, kobiety w ciąży i te karmiące. Jest z pewnością najpowszechniejszym napojem w tym kraju.

 

No tak, ale herbata, to herbata, w czym więc wyjątkowość tej tureckiej, że warto o niej mówić i wspominać ją obok herbat tak znamienitych, jak liczące sobie wiele setek lat herbaty chińskie i japońskie? Kto był, kto próbował, kto widział, ten wie, że turecka herbata przyrządzana jest inaczej, niż wszystkie i smakuje także inaczej. Wielu wspomina ten smak długie lata, a niektórzy poszukują możliwości zakupu suszu i akcesoriów we własnym kraju. Tak, wyjątkowość herbaty tureckiej bierze się z samego suszu, z bardzo specyficznej metody zaparzania  oraz ze sposobu podawania.

 Czajniczki do herbaty po turecku

Jak parzy się herbatę w Turcji? To w sumie nietrudne, jednak potrzebny jest do tego specjalny, podwójny czajnik – taki, w którym mniejszy czajniczek stawiany jest na większym. Do małego wsypuje się dobry susz tureckiej herbaty (to czarna herbata o ciemnych, zwykle dużych liściach, bardzo aromatyczna i ekstraktywna) i dolewa się tam odpowiednią ilość wody. Do dolnego nalewamy samą wodę i całość stawiamy na ogniu. Górny czajniczek jest więc ogrzewany parą z dolnego. Kiedy w dolnym czajniczku woda dochodzi do wrzenia, wtedy podtrzymujemy parzenie jeszcze przez kilkanaście minut. W efekcie w górnym naczyniu uzyskujemy swoistą herbacianą esencję, którą rozlewamy do szklaneczek (oryginalnie do szklanych „tulipanów”) i do każdej szklanki dolewamy wrzątku z dolnego czajnika.  „Moc” herbaty dostosowujemy do gustu pijącego wlewając mniejszą bądź większą ilość esencji do szklanki. Trzeba jednak przyznać, że Turcy uwielbiają herbaty bardzo „mocne”, ciemne, aromatyczne i pełne smaku.

 

No właśnie, jak to jest z tą mocą? Bo skoro te herbaty takie mocne, to dlaczego pijają je w Turcji kobiety w ciąży i karmiące? Czy to aby nie szkodliwe? Nie przypadkiem w poprzednim akapicie używałem cudzysłowu. Bo herbata przyrządzona po turecku wcale mocna nie jest. Nie, jeśli idzie o zawartość pobudzającej kofeiny. Ta, jak pamiętamy, przechodzi do naparu w pierwszych minutach zaparzania, a potem, jeśli zaparzanie się wydłuża, jest neutralizowana przez uwalniane z suszu nieco później garbniki. Efekt? Turecka herbata, parzona bardzo długo z użyciem dużej ilości suszu jest ciemna, bardzo aromatyczna i… niezbyt mocna a to za dość gorzka. Sprawia wrażenie bardzo mocnej, ale nie jest praktycznie pobudzająca. Ponieważ zawartość kofeiny jest niska, bez przeszkód herbata taka może być pijana wiele razy dziennie, także wieczorem, nawet przez ciężarne kobiety oraz podczas laktacji.

 Turecka szklaneczko do herbaty i cukier

Kto mógł uczestniczyć w tureckim herbacianym rytuale ten widział, że Turcy dodają do herbaty ogromne ilości cukru. Niektórzy do jednego „tulipana” wrzucają aż siedem (!) kostek cukru! To właśnie za sprawą dużej ilości garbników, które powodują, że parzona po turecku herbata jest gorzka i zwyczajnie, dobrze posłodzona smakuje o wiele lepiej. Ja nie jestem zwolennikiem słodzenia herbat i w przypadku oryginalnych herbat z Dalekiego Wschodu uważam słodzenie za zwykłe psucie naparu, jednak w przypadku herbaty tureckiej (po turecku parzonej) robię wyjątek. Tyle, że jako przeciwnik wszechobecności cukru w naszej diecie w ogóle, nie pijam takiej zbyt często. Ot, gdy przyjdzie mi ochota. Zresztą, tak wiele jest różnych herbat na świecie.

 

 


Data dodania: 2015-01-25 01:57:00