loadingimg

Wczytuję dane...

Archiwum

 
Herbata po irladzku na chłodne wieczory

Herbata po irlandzku - na zimę

No to mamy już taką solidną, chłodną jesień. Za pasem zimny zwykle listopad, a potem, to już zima na calego. Jedną z tych rzeczy, która może nam doskonale poprawić humor w takim czasie, jest (chyba tylko na równi z żarem bijącym od kominka) ciepła i odpowiednio przyrządzona herbata. Istnieje wiele sposobów na jesienno -zimową herbatę. I nawet ja, lubujący się raczej w czystych, gatunkowych herbatach, wracając z mroźnego spaceru po lesie (bo w lesie mieszkam – tak wyszło), sięgam czasem po jeden z tych przepisów.  I myślę sobie, że teraz jest dobry czas, by na naszym blogu przedstawić kilka ciekawych herbacianych pomysłów.

 

Co na początek? Jest sobota, wieczór, więc z czystym sumieniem polecić mogę herbatę po irlandzku. Tak tak, dobrze się domyślasz, że to w zasadzie kopi słynnej kawy po irlandzku, ale uwierz mi, że to właśnie herbata mile Cię zaskoczy frajdą, jaką będziesz miał z jej smakowania.

 

Herbata po irlandzku rozgrzewa wyjątkowo skutecznie i jest przepyszna. A jak ją przyrządzić? Ano tak:

 

Bierzemy dzbanek z zaparzaczem (może być Randwyck Sencha lub podobny) i do samego zaparzacza wsypujemy kilka pokruszonych ziarenek ziela angielskiego, parę goździków, jedną pokruszona gałkę muszkatołową i trzy łyżeczki solidnej, aromatycznej czarnej herbaty (myślę, że mogłyby to być English Breakfast, Turecka albo Assam Harmutty lub zawsze dobra Darjeeling). Wkładamy zaparzacz do dzbanka i zalewamy całość wrzątkiem (najlepiej oczywiście w białym wrzeniu). Choć dodawanie do herbaty cukru potępiam, bo dobra, czysta herbata tego nie wymaga, o tyle tutaj warto do dzbanka wsypać dwie łyżeczki. Teraz zaparzamy. Czas zaparzania niech będzie dość długi – zwykle nie będzie nam przecież chodziło o pobudzenie, a o chwilę relaksu, czasem przy kominku i często z wieczora. Te pięć, może osiem, a nawet dziesięć minut – będzie dobrze (zelży od ekstraktywności herbaty). Teraz rozlewamy herbatę do dwóch kubeczków (tudzież irlandzkich szklaneczek na stopkach) i do każdej dolewamy ze 25 ml dobrej (najlepiej irlandzkiej) whiskey. Żeby „postawić kropkę nad i”, nakładamy kładziemy na powierzchnię zaparzonych herbat po dwie łyżeczki bitej śmietany. Potem lokujemy się na kanapach, sofach, fotelach. Włączamy „The Voice of Poland” albo romantyczną komedię z Sandrą Bullck, dajemy się pieścić ciepłu bijącemu z kominka (wyjątkowe zmarzluchy okrywają się jeszcze kocem) i korzystamy z piękna życia.

 

Jak ktoś ma lepszy pomysł, to niech pisze Uśmiech

 

 

 

 


Data dodania: 2014-10-25 22:54:00