loadingimg

Wczytuję dane...

Archiwum

 
Herbata w Chinach i Japonii dawniej i dziś - wstęp do wstępu

Zaparzanie herbaty - rycina

Jednym z celów, dla których postanowiliśmy założyć kiedyś nasz sklep, była wielka chęć popularyzowania idei herbaty w naszym społeczeństwie. Zdajemy sobie sprawę z tego, że nigdy herbata nie będzie u nas tym, czym była kiedyś w Chinach czy w Japonii. Ba, nawet tam, w tych dwóch pięknych krajach, po czasach, kiedy zakazano rytualnego, czy raczej duchowego podejścia do herbaty, idea ta jest praktycznie niemożliwa do odbudowania. Wielu Chińczyków i Japończyków chciałoby dziś przywrócić w pełni dawne zwyczaje i sposoby myślenia związane z herbatą, okazuje się to jednak niezwykle trudne. Cóż, wymagałoby to przeniesienia się w duchu do innej, pradawnej sfery wartości i postrzegania świata, życia i człowieka. Tego zaś nie da się zrobić, bo mamy dziś świat taki, jaki mamy. Oczywiście oba wielkie i wspaniałe narody noszą do dziś silne, wyraźne znamiona dawnych dziejów i obyczajów, jednak są ponadto po prostu współczesne, a to, niestety, utrudnia im powrót do starego myślenia o herbacie.

 

Rzecz jasna i w Chinach i w Japonii jest dziś herbata znów ważna, właściwie z roku na rok coraz ważniejsza i mimo wszystko, jeśli chcielibyśmy nauczyć się jej rozumienia, powinniśmy sięgnąć do tego, czym jest ona dziś na Dalekim Wschodzie. My staramy się tam sięgać, staramy się pogłębiać naszą wiedzę o dzisiejszych Chinach i Japonii, o ich obecnej kulturze i miejscu herbaty w dzisiejszym życiu mieszkańców obu krajów. Ale także, co jest niezmiernie ekscytujące, z lubością podróżujemy w głąb historii tamtej części świata delektując się wręcz jej dziejami, sztuką, kulturą, filozofią i swoistym pięknem ducha (co nie zawsze oznaczało łagodność, a co nierzadko oznaczało wręcz swoiste, ale ściśle umocowane w systemie wartości okrucieństwo).

 

Myślę, że nie zaszkodzi, jak od czasu do czasu, tu, na blogu, odejdę od tych wszystkich współczesnych, codziennych i bliskich naszemu postrzeganiu herbaty kwestii. Bo tak, to ważne, jak zaparzać czy podawać herbatę, jakie są gatunki, czym się charakteryzują itd. To wszystko ma dla nas praktyczne znaczenie i bez tego nie da się po prostu pić dobrej, smacznej herbaty. Ale piękne jest, jak można było o herbacie myśleć przez tysiące lat jej obecności w życiu człowieka. I o tym tez warto wiedzieć.

 

Wiecie Państwo, że na dworze japońskim mistrz zaparzania herbaty był często drugim w hierarchii człowiekiem, zaraz po samym władcy? Było tak, bo herbata była traktowana, jak coś najniezbędniejszego, bez czego nie dało się myśleć, medytować. Herbata była konieczna do nadawania sensu życiu, a jedynie najlepsi mistrzowie potrafili ja przyrządzać tak, by była absolutnie wyśmienita i by jej kosztowanie rozjaśniało i ubogacało umysł.

 

Tak, będę pisywał czasem o tym wszystkim, a teraz, na koniec tego wpisu, chciałbym pokazać, jak wyglądał kiedyś, dawno temu, zbiór herbaty.

 

Otóż do zbioru herbaty posyłano młodziutkie dziewczęta. Ważne było, żeby przez kilka tygodni przed zbiorem nie podawano im do jedzenia niczego bardzo aromatycznego, zwłaszcza cebuli i czosnku. Nie wolno im też było w tym czasie używać pachnideł. Aby liście nie miały kontaktu ze skórą i by w jak najlepszym stanie trafiały do koszyków, dziewczyny miały specjalnie zapuszczone i odpowiednio wypielęgnowane paznokcie i to nimi zrywały listki z herbacianych krzewów. Bywało, że zakładały do pracy specjalne jedwabne rękawiczki, odsłaniające jedynie paznokcie. Zbiory, by dały najlepszą herbatę, musiały być dokonywane przed deszczami, w czasie pogody chłodnej, ale bezdeszczowej. A ponieważ istotne było, by zerwane listki były wilgotne, zbioru dokonywano o poranku, kiedy zwykle było mgliście i bardzo chłodno. Tradycją było więc, że dziewczęta podczas zbioru śpiewały – raz to, by utrzymać między sobą kontakt we mgle, a dwa, by odstraszać zwierzęta, które mogły czaić się pomiędzy krzewami. Każda ze zbieraczek nosiła na plecach kosz wiklinowy na zbiór, ale każda miła też pry sobie pojemnik z wodą, by od czasu do czasu przepłukać w nim paznokcie. Zbiór kończył się o wschodzie słońca. Wtedy zmarznięte i zmęczone zbieraczki mogły udać się na spoczynek, a zebranymi surowcem zajmowali się już zwykle mężczyźni.

 

Tak to było.  Dawno dawno temu. Z herbatą. "Powieki Bodhidarmy". Ksiązka Przeamysława Trzeciaka. Piękna. Polecam każdemu, kto chciałby o tym wszystkim dowiedzieć sie o wiele więcej. To piekna lektura dla wrażliwych na piękno świata i wyjątkowość człowieka ludzi. Po prostu.




Data dodania: 2014-10-09 00:39:00